Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ayn rand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ayn rand. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 września 2012

Anatomia umysłu lewaka

Człowiek. Przychodzi na świat, wyposażony w 5 zmysłów i rozum, narzędzia niezbędne do przetrwania w świecie - jednakże żadnego z nich u zarania swojego istnienia nie jest w stanie używać. Każde z nich musi wytrenować w żmudnym procesie uczenia się i koordynowania działania ich wszystkich do poznawania rzeczywistości - i posługiwać się nimi w niej tak, by przetrwać. Pierwsze 2 lata życia człowieka, to właśnie okres radykalnego rozwijania władztwa nad swoimi zmysłami, kontrolą swojego ciała i systemu nerwowego poprzez umysł, by wypracować zautomatyzowane odruchy, pozwalające poruszać się, skupiać wzrok, słuch i reagować na bodźce. Pod tym względem człowiek tutaj nie wyróżnia się zanadto od zwierzęcia. Dopiero kolejne lata to okres, gdy rozwija się u człowieka coś, co nazywamy myśleniem abstrakcyjnym, kojarzeniem faktów, tworzeniem konceptów. Ale ten proces nie jest automatyczny. Człowiek zmuszony jest się go nauczyć, a jeśli nie zdoła tego zrobić przed osiągnięciem wieku dojrzałego, nie uzyska pełnego potencjału umysłowego, by radzić sobie z rzeczywistością.
I to jest zasadniczy problem z dzisiejszym światem i kulturą intelektualną.
Dzieci, w momencie osiągnięcia wieku, gdy są najbardziej wrażliwe na nabywanie nawyków posługiwania się umysłem, trafiają zazwyczaj do żłobków - państwowych instytucji, gdzie są zbite w jedną hordę, jeden kolektyw bezrozumnych malców, i poddane autorytarnej kontroli ze strony tzw. opiekunek. W jednej chwili pozbawione są poczucia ego, oczekuje się od nich bycia częścią kolektywu. Zamiast rozwijać newralgiczne potrzeby umysłu, takie jak kojarzenie faktów pochodzących ze zmysłów, rozumienie przyczynowości i logiki, pod opieką rodzica, a więc osoby najpełniej znającej potrzeby i potencjał dziecka, jest ono zostawione na pastwę obcych osób, które żadnej motywacji do indywidualnego zajmowania się każdym z dzieci nie posiadają. Dziecko jest zmuszane do uczestnictwa w zbiorowych ogłupiających rytuałach, gdzie nie ma miejsca na logikę ani na samodzielne myślenie, autorefleksję czy poszukiwanie prawdy.
Oto pierwszy krok umysłowej kastracji, jakiej poddawane są dzieci w naszej kulturze od przeszło pół wieku. Najlepszy okres rozwoju umysłowego dla nich - wiek od 2 do 5 lat, kiedy uczą się korzystać z rozumu, to zazwyczaj okres bezpowrotnie stracony w państwowych żłobkach i przedszkolach, i z rodzicami zbyt zmęczonymi pracą, by choć próbowali odratować część potencjału dziecka po godzinach pobytu w nich.
Mówię to zainspirowany lekturą najlepszego eseju genialnej Ayn Rand, a mianowicie "Comprachicos", dostępnego w zbiorze "Powrót Człowieka Pierwotnego". Jest to kompletna analiza powstawania kastrata umysłowego, i z takiego właśnie kastrata wyrasta podczłowieczy twór, określany mianem lewaka.
Dlaczego podczłowieczy? Albowiem człowiek to istota rozumna, w pełni korzystająca z dostępnych mu narzędzi poznawczych i integrujących wiedzę o rzeczywistości obiektywnej. Lewak tej umiejętności nie posiada - nie potrafi zintegrować faktów w spójną logicznie całość i wyciągnąć wniosków nt. swojego życia, celów i środków, jakie należy zastosować, by realizować swój człowieczy potencjał. Nie jest w stanie wypracować spójnego systemu wartości, ponieważ rzeczywistość, jaka go otacza, jest dla niego niezrozumiała, wręcz wroga. Nie rozumie łańcuchów przyczynowo-skutkowych, np. skąd bierze się dobrobyt. Nie rozumie skomplikowanych społecznych instytucji, jak rynek. Jego inteligencja zatrzymała się właśnie na poziomie przedszkolaka - a więc w okresie, kiedy kastracja umysłu została wykonana. Stąd też przedszkolny sposób rozumowania u lewaka - przedszkolne postrzeganie celów, i przedszkolne proponowanie środków do osiągnięcia ich. Np. Ludzie są biedni? Bo ludzie nie mają pieniędzy. Więc dodrukujmy je. Ludzie mało zarabiają? Wina pracodawców. Nakażmy im płacić pewną minimalną stawkę. Ta osoba jest bardzo bogata? Więc niech się podzieli, przecież nie straci.
A kto ma to wszystko narzucić? Ano PAŃSTWO - w umyśle lewaka PANI OPIEKUNKA. Dobra, tuląca pani, istniejąca poza czasem, poza przyczyną. Po prostu zawsze tam gdzie ty. Lewaku. Czyż nie?
Skrzywdzony, uszkodzony umysł 5-latka, niepotrafiący integrować faktów, ani wyciągać logicznych wniosków dot. rzeczywistości, jest plastyczną masą, gotową do dalszego urabiania w szkole. Oczywiście państwowej, a jakże. Skomasowana ilość niepowiązanej logicznie, oderwanej od wszelkiego sensu, wiedzy, wtłaczana jest w bardzo nieefektywnych warunkach, bardzo nieefektywnymi sposobami, w młode umysły, z jednym tylko efektem. By obrzydzić wiedzę jako taką, i znieczulić uczniów na jakiekolwiek dalsze intelektualne ambicje. Skąd więc takie zdziwienie, że uczniowe są apatyczni, niezainteresowani lekcją, agresywni? Nie powinno być żadnego zdziwienia. Tak uformowany młody umysł jest nastawiony anty wobec intelektu i wiedzy, co przejawia się nader często w szykanach ze strony kolektywu klasowego wobec tych nielicznych dzieci, które potrafią czytać, lubią zdobywać wiedzę na własną rękę, i przez to w klasie uchodzą za kujonów. Jeśli do tego potrafią myśleć niezależnie i zadają pytania, to biada im, ponieważ nauczyciel, sam będący kastratem umysłowym, również będzie ich tępił. Takie dziecko dostaje wyraźny sygnał - nie kwestionuj autorytetu, i nie dąż do prawdy, gdyż jak widzisz jest to nieistotne, a tylko powoduje kłopoty i szykany.
Jaki efekt mamy po latach podstawówki wśród mas nastolatków? Niechęć do wysiłku intelektualnego, samodzielnego myślenia, apatię i nieufność wobec ciał pedagogicznych - a więc i również wszystkich ludzi wykształconych. Bezpiecznie jest tylko w stadzie, tylko w kolektywie, ale czym ten kolektyw ma się kierować? Pozostaje ślepy bunt wobec autorytetów, a więc również wszelkiej wiedzy czy dyscypliny intelektualnej. Nastolatek przesiąknięty jest urywkami pewnej wiedzy, najczęściej fałszywej, i nie dotyczącej realnej rzeczywistości, a brakuje mu jakiegokolwiek usystematyzowania w logiczną całość tego, co wartościowe mógł nieopatrznie zdobyć. Jeśli nie przejawia talentów do nauk matematycznych i nie wybiera się na politechnikę, to z pewnością kierując się modą i presją kolektywu, wybierze kierunek humanistyczny. I to będzie końcowy etap prania mózgu. Uformowany zostaje osobnik, którego umysł nie jest umysłem zdrowego człowieka.
Lewak par excellence. Niezdolny do sformowania ani jednej logicznej myśli; niezdolny do opisania rzeczywistości taką, jaką jest; niezdolny do zdrowych osądów; niezdolny do przekazywania wartości; niepotrafiący ich zidentyfikować; niezdolny do zainspirowania innych do rzeczy wielkich; niezdolny by żyć życiem pełnym; niezdolny by istnieć. Lewak. Epistemologiczny oszust. Metafizyczny odpad.

Ostre słowa? Zbyt ostre? Nie sądzę.
Tak uformowany osobnik naturalnie będzie nienawidził wszystkich lepszych od siebie - a więc osób potrafiących logicznie myśleć, posiadających klarowne i twarde przekonania, i potrafiących je uzasadnić, uważających się za osoby moralne i dumnych ze swoich osiągnięć. Będzie więc nienawidził osoby wolne i niezależne, nie dające nagiąć się do jego mistycznych, bezsensownych, alogicznych humorów i żądań. Będzie nienawidził wolności, racjonalności i trwałości słusznych przekonań. Więc wyruszy na krucjatę, by te wartości zniszczyć, lub zamazać w ten sposób, by przestały być wartościami. I już im się to prawie udało. A jednak raz po raz spontanicznie dają o sobie znać ci, którzy złamać się nie dali - być może uniknęli żłobka, przetrwali odmóżdżenie i kolektywistyczny terror przedszkola, a potem szkoły. Pęd do wiedzy nie został u nich zdławiony, i jakimś cudem nabyli wystarczające umiejętności logicznego myślenia i integracji faktów. Rzeczywistość nie jawi się im jako chaos i matnia, ale jako zestaw stałych praw, które można rozumowo poznać i następnie przekształcać ją wedle naukowej wiedzy na swój użytek. Zdają też sobie sprawę, że tak, jak istnieją stałe prawa fizyczne - tak istnieją stałe prawa ekonomiczne, których humorzaste fochy 5-latków nie mogą skutecznie nagiąć, nawet z pomocą autorytarnej machiny państwowej. Ponieważ gospodarka to rezultat racjonalnego działania, mającego na celu poprawę warunków bytowych uczestniczących w nich ludzi, nie poprawią się one od życzeniowego myślenia antyobiektywnych mistyków, ani od decyzji równie podludzkiej urzędniczej sfory. Zrobić to mogą tylko prawdziwi ludzie, wymieniający się prawdziwymi, wypracowanymi przez siebie, wartościami. Wartość za wartość. Nie - wartość za brak wartości. Czy - wartość za antywartość. Żaden zdrowomyślący człowiek nie przyjmie takiego targu. Stąd też wyjątkowazaciekłość ze strony podludzi w zwalczaniu tzw. stosunków kupieckich, czy też stosunków monetarnych w społeczeństwie. Taka pogarda dla "mentalności burżuazyjnej" - czyli właśnie racjonalnej, obiektywnej wymiany realnych wartości. Mistycy śnią o świecie, gdzie nie ma żadnej wartości, a obraca się pustką. Gdyż oni tylko pustkę są w stanie z siebie wydać. Strach, paniczny strach przed obiektywną rzeczywistością i zmierzeniem się ze stałością praw, przy których są niczym ze swą namiastką mózgu - sprawia, iż jedyne, czego pragną, to anihilacja całej rzeczywistości obiektywnej. Ale nawet oni wiedzą, że mogą to zrobić tylko w przenośni - przez zniszczenie umysłów ludzi racjonalnych w taki sposób, by przestali oni tę rzeczywistość dostrzegać. Stąd potrzeba niszczenia umysłów od małego. Osobnik z niesprawnym umysłem, który wątpi we wszelki obiektywizm, we wszelką prawdę o świecie, którego napawa strachem wszelka twarda skupiona myśl - on będzie skazany na łaskę jego panów, antyfilozofów, szafarzy intelektualnego nihilizmu - i jego świeckie ramię, polityków i fuhrerów.
Hordy tak spreparowanych zombie, niemogący być pewnymi na 100% niczego, z łatwością dadzą się zniewolić mistykom i ich przedszkolnej projekcji totalnego państwa. No bo przeciw czemu protestować? Jest dobrze, jest fajnie, po co myśleć - przecież boli. Świat był, i będzie. Samo się zrobi. Albo oni zrobią, rozkażemy im i zrobią. Wolność? Nie rozśmieszajcie mnie.

wtorek, 15 marca 2011

Obiektywizm a urojenia antyrozumowych knypów

SzelkiPana pisze:
Kelthuzz ma i nie ma racji jednocześnie. Wyłóż mi prawa tego "wielkiego obiektywizmu rzeczywistości".


zajmuje się tym nauka. chodziłeś na wagary na fizyce?

Dotąd nie wiemy jakie prawa kierują światem.


odkrywaniem tych praw zajmuje się nauka. chodziłeś na wagary na fizyce?

Niektóre teorie wykraczają poza logikę.


to nie teorie, tylko urojenia.

Fizyka kwantowa ora cały twój światopogląd.


A to A. Jeśli ktoś twierdzi, że A to B - to popełnił błąd na którymś odcinku rozumowania.
Zresztą Einstein nigdy fizyki kwantowej nie uznał, jest to czysto teoretyczny konstrukt niepoparty empirycznie. Fizyka współczesna jest na manowcach od prawie 100 lat. Podobnie jak filozofia - jedno z drugim jest bardzo mocno powiązane.

Jeśli wierzysz w super-obiektywną rzeczywistość, to zapewne i w skrajny determinizm


bezsensowny, alogiczny wniosek. Człowiek ma wolną wolę, wynika to z samej istoty rozumu.

, więc wszystko co pomyślisz jest sterowalne i niezależne od twojej wolnej woli


kto niby tym steruje?
rzeczywistość obiektywna jest niezależna od naszych humorów, życzeń, myślenia magicznego i innych zabobonów. Wpływać na nią możemy tylko za pośrednictwem naszych działań wedle obiektywnych praw tej rzeczywistości. CZEGO z tego nie rozumiesz?

, rozumu, czy innych abstraktów, które wnosisz do dyskusji, zatem sam z siebie nie jesteś sobą, dodatkowo nie wiesz co myślisz ty sam, a co pomyślałeś ze względu na jakiekolwiek wpływy, które do ciebie docierają...


bełkot, który mógł zrodzić tylko chory z nienawiści do siebie samego umysł.

Yarpen też poniekąd ma rację i jej nie ma... Bóg nie istnieje... Gówno prawda. NIE WIEMY TEGO!

nie wiemy też, czy wielki różowy potwór-spaghetti właśnie nie spuścił ci się na twarz hektolitrami turkusowej spermy.
Nauka nie zajmuje się rzeczami domniemanymi, tylko odkrywa prawa świata - jedynego świata, jaki jest - obiektywnej rzeczywistości. Nie ma dowodów na istnienie żadnej nadnaturalnej istoty w tej rzeczywistości. Innej nie ma, więc tworzenie bytów ponad miarę i umiejscawianie ich w tej "innej", "alternatywnej" rzeczywistości, której nie da się odkryć - to intelektualny afront wobec racjonalizmu. Słuszniej jest rzec - tych bytów po prostu nie ma.

Logika... Jeśli nie wiemy, to nie sądzimy bez dowodów, bo nie ma to sensu.


przepraszam bardzo, ale czy z wykładów z logiki też spierdalałeś na wagary i chlanie tanich win? wiedziałem.
Ciężar dowodów spoczywa na WAS - na każdym, kto twierdzi, że Bóg jest; lub też na każdym, kto twierdzi, że "nie wiemy czy go nie ma". Ja na przykład wiem, że go nie ma, gdyż jestem osobą racjonalną. Zdanie osób nieracjonalnych, które brak dowodów na istnienie Boga odwracają ogonem, i twierdzą, że to brak dowodów na nieistnienie Boga - to zdanie szaleńców nie rozumiejących logiki i procesu dowodzenia.

To samo sprawa kreowania świata myślą/wiarą/uczuciami. Nie wiemy tego, nikt nie potrafi temu w 100% zaprzeczyć - nie sądzimy bez dowodów


wiemy, że się tego nie da, i na to są dowody. Spekulowanie na odwrót jest oznaką głupoty/idiotyzmu/choroby psychicznej/nieznajomości logiki.

. Wszystko, co tyczy się rzeczywistości możemy stwierdzić tylko z jakimś tam prawdopodobieństwem...


jak cię wypierdolę przez okno wieżowca, to ze 100% prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że będziesz spadał na dół z przyspieszeniem ok. 9,81 m/s , i gdy osiągniesz poziom chodnika, zostanie z ciebie mokra plama. CZEGO z tego nie rozumiesz?
Prędkość światła w próżni na 100% wynosi c, stała grawitacyjna na 100% wynosi G, a przenikalność elektryczna próżni - ε0 , niezależnie od twojego widzimisię.

Rzeczywistość nie jest obiektywna... przynajmniej na razie... więc bredniami są słowa Kelthuzza, który jest święcie przekonany, że ma rację, jak i każdego innego, który jest czegokolwiek pewien.


jak wykazałem, rzeczywistość jest jak najbardziej obiektywna, i brednie mistyków, którzy nie rozumieją, czym jest nauka, metoda naukowa, i logika - nie zmienią tego żelaznego prawa.

Nadal nie wiemy nawet, czy nasza rzeczywistość istnieje, czy nie jest iluzją/wytworem kogoś innego/niczym/snem/cholera wie czym.


Myślisz, więc jesteś. W twoim wypadku niestety faktycznie nie dziwię się, że poddajesz istnienie w wątpliwość.

Nie wiemy jak doszło do powstania świata.
Nie znaleźliśmy Cząstki Higgsa, więc jak na razie cała fizyka, to tylko przypuszczenia.


LOL. To, że współczesna fizyka jest na manowcach, nie znaczy, że założenia fizyki newtonowskiej i einsteinowskiej, to tylko przypuszczenia, skoro są potwierdzone empirycznie. Ale ty nie rozumiesz empirii i metody naukowej , KNYPIE, więc o czym możemy mówić?

Nie wiemy co czeka nas po śmierci.


NIC.

Nie mamy bladego pojęcia jak samo patrzenie na coś zmienia to coś (a zmienia...).

gwarantuję ci, że wpatrywanie się w kubek z kawą nie spowoduje, że jej ubędzie.
Obserwacje na poziomie kwantowym, pięta achillesowa fizyki, w tym aspekcie są bez znaczenia.

Cały świat jest jedną wielką zagadką, a nie obiektywnym i pewnym planem, na którym żyjemy i stosujemy się do jego praw...


jesteś gigantycznym idiotą. Świat był zagadką 10 000 lat temu, był wrogi, tajemniczy, surowy, niezrozumiały. Ale dzięki potędze ROZUMU, homo sapiens krok po kroku odkrywał jego aspekty, kodyfikował je w postaci konceptów i teorii, gromadził i przekazywał wiedzę o świecie kolejnym pokoleniom, aż narodziła się filozofia grecka - największe osiągnięcie człowieka starożytnego w systematyzowaniu wiedzy o świecie. Dalej poszło już z buta. Renesans i oświecenie, powstanie metody naukowej, empiryzmu i racjonalnego oglądu świata jako jedynego obowiązującego wśród poważnych, myślących ludzi - uchroniło nas przed ostatecznym triumfem antyrozumowych mistyków twojego pokroju, wrogów istnienia.
To, że świat nadal zawiera wiele zagadek, to nie jest argument kontra rozum - tylko właśnie pokazuje, ile jeszcze musimy się nauczyć korzystać z rozumu i nauki, by je odkryć i wytłumaczyć. To nauka daje na to nadzieję, a nie mistycyzm i zabobony.

Kellthuzz tolerancji życzę i otwartości umysłu, a nie tchórzostwa, klapek na oczach i odrzucania prawdopodobnych rozwiązań


tolerancja to cnota ludzi bez przekonań, natomiast ty wlasnie jestes czlowiekiem tchórzliwym, bojącym się stanąć twarzą twarz z obiektywną rzeczywistością, którą objąć zrozumieniem może tylko ludzki umysł, a nie urojone wymysły jak wiara. Odrzucenie urojeń i antyrozumowych uprzedzeń, to nie są klapki na oczach, tylko racjonalność. W ogóle to weź sprawdź, czy różowy potwór spaghetti nie nasrał ci na klatę, no weź pokaż że jesteś osobą tolerancyjną bez klapek na oczach, i uznaj hipotetyczne istnienie różowego potwora, no nie bądź żyła.

Filozofia... Niech ci będzie, że coś o niej wiesz... Ale filozofowie szanują zdanie innych i nie odrzucają mniej prawdopodobnych rozwiązań


ty knypie chyba Nietzschego nigdy nei czytałeś, Frycek zgniótł by twoją żałosną istotę MŁOTEM CZYSTEGO ZAORANIA. Szanowanie zdania szaleńców nienawidzących istnienia, to jest żadna cnota. Pokazanie, gdzie się mylą - to jest właśnie zadanie filozofów, i to też robię. A do tego oram - pochodzenie ziemiańskie zobowiązuje.

ZABIJCIE SIĘ!!!

niedziela, 18 lipca 2010

O daremności rodzimowierstwa

Krótko. Przeciwko sensowności restytucji słowiańskich wierzeń przedchrześcijańskich przemawiają:

- niezwykle skąpe źródła i chybione próby ich interpretacji i interpolacji, jak np. zupełna porażka w postaci książki Artura Kowalika "Kosmologia dawnych Słowian"
- radykalnie spekulatywny, nienaukowy charakter wszelkich tych prób
- niemożliwość wczucia się w autentyczny charakter tych wierzeń przez współczesnych obywateli polskich (z których większość nie jest nawet potomkami Słowian biologicznie, a żaden nie jest potomkiem kulturowym)
- a więc również oznacza to spekulatywny, czyli WYDUMANY charakter uczestnictwa w zrekonstruowanych "pogańskich obrzędach" - będących bardziej teatrem niż autentycznie duchowym przeżyciem
- kalekie zaplecze ideologiczne (bajanie o "narodzie" i tego typu kolektywistycznych bzdurach), niebezpiecznie ocierające się o antyracjonalny i antycywilizacyjny bagaż skompromitowanych idei
- pomijając filozofię kulturalizmu Stachniuka, współczesne ruchy pogańskie w Polsce są antypostępowe w sensie - wynoszą na piedestał "naturę" i akcentują służebny, podległy jej charakter ludzkiej egzystencji, a więc są sprzeczne z duchem kapitalizmu
- pogaństwo logicznie prowadzi do narodowego-socjalizmu bądź komunizmu
- sfery nadnaturalnej NIE MA, więc jak słyszę o potrzebie wiary w istnienie Peruna i duchów przodków, to wychodzę
- najlepiej uczcić pamięć o przodkach, budując w Polsce kapitalizm i dobrobyt, a nie zostawiając chleb w lesie

niedziela, 20 czerwca 2010

O Korwinie po angielsku / Pseudolibertarian vs. True Libertarian as demonstrated in latest elections

There's nothing more irritating than a left-libertarian nihilist zealot, who is cynically trying to flak rational, realpolitik approach to expanding liberty. This is my Facebook fight against such a intellectual fraud, commenting on the latest presidential elections in Poland. The only true libertarian candidate, Janusz Korwin-Mikke (Polish Ron Paul), is seen by pseudolibertarians as a threat to "real liberty", just like Ron Paul is flakked by Randroids etc.
Have a nice read and a good laugh:

Kel Thuz
@Lilianne, calling our only true libertarian, mr. Korwin-Mikke, a clown, is either total ignorance on your side, or just sheer malevolence. Korwin-Mikke converted to libertarianism at least two generations of Poles, taught them to think out of the box and not believe what TV says. His original approach to libertarianism is sadly not widely spread beyond Poland, as many modern libertarian big wigs could learn from his "socio-cybernetic" observations.
But back to elections and real politics, the party Korwin-Mikke is the founding father, UPR, has been the only true libertarian, pro-market, pro-liberty political entity in Poland for the last 20 years, and not mentioning it again is either deep ignorance from your side, or just plain malevolence. The political establishment in Poland has been allied against UPR and Korwin-Mikke since the very beginning, seeing them as the ultimate threat to the status quo of the crony system the "round table" of communists and Solidarity built.
There isn't and there will not be other way to destroy the shackles of tyranny in Poland than by the ultimate triumph of Korwin-Mikke and people raised on his ideas and following his example.
Period.

Lilianne Blaze
"True libertarian"? He's a clown and a fake, and I'm pretty sure Ayn Rand would agree (and before anyone jumps with some smartass comment - I know AR wasn't a libertarian, I'm merely stating that she would agree with my opinion on K-M). Most of his views on how a country should be governed are not only incompatible but directly contrary to any serious definition of libertarianism. I don't know how many people he "converted", I do know that many of these who vote for him see him merely as least incompetent (or "lesser evil") or the only non-socialist. I believe in, or I "reason in", free market as envisioned by Ayn Rand, therefore I won't vote for him because if he gains any true influence and tries to implement his aberrant version of free market he will only delay implementation of the real thing. Let me make myself clear - he won't get my vote exactly because I read and know him, and I consider any accusations of "ignorance" as a baseless ad hominem, "malevolence" I won't even comment, there's no point. While it's true he's the least incompetent one and "lesser evil", and what he says about "round table" and "band of four" is (mostly) true, and he might be a right man to start dismantling that cesspool, he's no libertarian and running a country is way beyond him. He should stick to writing books and playing Bridge, oh wait, pretending to be a libertarian is his gimmick to sell more books, maybe he should hook up with Gretkowska? They have much more in common than either would admit.


Kel Thuz
So I will ask politely. Precisely WHICH points of his world view or his program are not libertarian enough for you? Eliminating income tax? Reform of judiciary system to make it less prone to corruption? Eliminating or cutting down on all state institutions except police and military? Eliminating (or vetoing as president) all legislation which inhibits economic activity of individuals? And on, and on...
Simply, I haven't encountered a truly RATIONAL critique of Korwin-Mikke, all I hear from histeric frauds like you that he's a "clown" or "not true libertarian". Well, guess what? Korwin is the most serious person in Polish politics for the last 20 years, all of his remarks have come true (regarding the inevitable default of social security, regarding the inevitable default of the Euro zone, etc.), he was the only one to SEE through the lies and propaganda of the socialist international, and he has been always true to his convictions, acting on them every single day.
"Running a country is way beyond him" - LOL, I thought libertarians were intelligent enough to know that country is not to be RUN by government - free people run the country with their economic activity, while the government sits idly and only protects individual rights. And only Korwin has the right ideas and understands the philosophy of individual rights to reform government for the sole purpose of protecting them. Starting with our military, which doesn't even have a commander for the time of war, and is in dismal shape.
Libertarianism doesn't just happen. It will not appear magically from the sky. When EU defaults and crumbles under nationalist resentiments, while economies of its member states collapse, free market will not automatically appear - because always in times like this a dictator comes and puts under his iron boot everyone and everything. A country needs to be ready for such an eventuality - people need to know the principles of freedom and know whom to trust. I don't know anyone except Korwin-Mikke for this role.

Oh, and his role in spreading libertarian ideas among the Poles is second to none, so your opinion is simply baseless and untrue.
Now, I suspect that if Ayn Rand met him, she would either love him or hate him. But her opinions she gave about American libertarians like Rothbard are really not worth mentioning, because, being 100% serious, Rothbard is several classes higher than Rand in EVERY RESPECT as a scholar and rational person. That's why I wouldn't give a shit about Rand's rants about supposed Korwin's "clownishness". At the same time, Korwin is not a pacifist left-libertarian douchebag hippie, but a true conservative like Hans Herman Hoppe, a militant defender of Liberty, who would not hesitate shooting a socialist right in the head when the time comes.
That's all. Non-Korwinist libertarians are a joke and we will remember your stance when the Day Of The Rope comes.

Lilianne Blaze
*yawn*

Grow up, fanboy.

" I thought libertarians were intelligent enough to know that country is not to be RUN by government"

Obligatory smartass comment? You do know Korwin is a monarchist? A wannabe king? Or did you miss that part?

"That's all. Non-Korwinist libertarians are a joke and we will remember your stance when the Day Of The Rope comes."

Thanks for showing us all what irrational cult the "korwinists" are.


Kel Thuz
Lose that squirm, moralist spinster.

Of course Korwin is a monarchist, just like Hans Herman Hoppe is, and every sane person on earth. For monarchy is a system of a PRIVATELY OWNED GOVERNMENT - in complete axiological agreement with all libertarian foundaments (including non-aggresion axiom).
But I guess utopists who believe in modal 'limited government' fallacy will never accept the Natural Order of Private Property.
But guess what? Korwin will not inthrone himself after becoming a president. So don't worry. But he will reign as a king, that's for sure - no other candidate has the dignity, height, charm and charisma of a true Monarch as Korwin.

For the purpose of these elections I surely am a Korwinist cultist, just for the sake of crushing the stupidity of democracy and its poster boys. Beyond that, I am often involved in both economic and philosophical conflicts with Korwin-Mikke and people from UPR and his new party. Being a staunch adherent to the Austrian School of Economics (I won't even bother asking if you know its basics, it's futile) and the Rothbardian rational ethics, I find myself often at odds with most Polish right-wingers and moderate libertarians who form the majority of Korwin's electorate, but don't understand the gut of the essence in either economics or philosophy.
But we always unanimously support the idea of Liberty and its unquestionable Champion, both in words and deeds, namely KORWIN!
It is completely incomprehensible for a rational person to NOT support Korwin in this circus of democratic elections. But I guess wishful thinkers like you will never understand Realpolitiks. Why bother supporting the fight for liberty when it will magically appear some day. Yeah, right.

Lilianne Blaze
Read Korwin's blog, then Voices for Reason or any other libertarian and/or objectivist blog. Like pyrite and gold.

Monarchy is incompatible with libertarianism, the possibility of corruption is even greater that in what we have now. Compatible with non-aggression axiom? You're kidding, right? What guarantee would I have he won't decide to "nationalize" my gesheft someday? His word?? No, it has to be hardcoded into the system, not dependent on some joker-king's whim.

"no other candidate has the dignity, height, charm and charisma of a true Monarch as Korwin." Again - you're kidding, right? Charm, charisma, dignity? Have you actually seen him speak? He keeps insulting pretty much everyone, and his smartass witticisms are just infantile.

"unquestionable Champion, both in words and deeds, namely KORWIN!" As I said, his political "career" is mostly a publicity stunt to sell more books, just like Gretkowska, nothing more. He sees some problems with the current system, true, but give him real power and what he'll do with it won't be much better than what we have now.

Have you noticed how he frequently slips into, of all things, collectivism and group responsibility? How's that "libertarian"? Where's the liberty, freedom and individuality in that? He's just another fraud, he doesn't give a fuck about all that, he just wants to be an alpha. Read him, watch him, for a truly intelligent and rational person it's all visibile - he's full of contradictions and while he sees some problems he has no real, planned solutions.

Also, you seem to completely ignore the fact that "true libertarianism" and "true conservatism" (I agree K-M is a true conservative; same applies to "true liberalism") are simply incompatible. You can be a libertarian with slight conservative leanings, you can be a conservative with slight libertarian meanings, you can't be "true this and true that". First, "true conservatism" is by definition irrational and opposed to many individual rights. K-M is a true conservative and faux libertarian. So called "right(/left)-wing libertarians" always and by definition support some rights and freedoms and oppose others. True libertarianism is neither left/liberal nor right-wing/conservative.

Again, pyrite and gold. Thanks, I'll pass and wait for the real thing.

I don't see the point in continuing this conversation. Clearly you don't understand even what your own guru says.


Kel Thuz
Korwin's blog is the most intellectually stimulating libertarian e-publication on the net, period. Korwin's ingenuity and unique insight cannot be compared to American libertarians or Objectivists' blogs, and it is precisely like gold (Korwin) and bronze (any other). Especially Objectivist blogs are so dull and repeatetive, that I've stopped reading VoR long ago. I dailyread Mises.org though, but still it is a niche compared to the variety and profoundity of subjects Korwin writes about. Any intelligent person can agree. I haven't been bored with Korwin for 10 years.
As for monarchy, we are talking about private estates, where the owner is like a king. Anarcho-monarchist libertarianism, as proposed by Hans Herman Hoppe (the greatest libertarian philosopher and Austrian economist alive), is not only the only logical conclusion of Rothbardian rational ethics and Austrian economics, but is the CORE of sustaining liberty and Natural Order for ages.
In contrast, a constitutionally limited republic as endorsed by minarchists (Randians mostly), is self-contradictory. Not only it never worked in practice, it does not give ANY GUARANTEE whatsoever that the impersonal "limited government" will not nationalize your gesheft one day either. But with a monarch at least you can kill the bastard. Try to regicide a republic.
The only protection against state invasion is the system of Property Rights, where individuals have the supreme power, also to court and execution of force free from government monopoly.
Randians would never allow that, so we won't discuss them anymore.
The only minarchist sympathetic to such a system of Natural Order is Korwin, of course.

What's left? Korwin "insulting everyone" ? Since when telling truth about feminists, leftists, gay activists and other scum is "insulting"? Such bullcrap could've only been written by a woman - that is, a person frequently incapable of rational reasoning and who bases her opinions on pure emotion (now I'm sexist, fine by me).

Now, as for selling books, as much as I love Ayn, I could just as easily say that all her post-Atlas activity was aimed at selling more books. Give me a break.

Korwin is a person with true convictions, which he demonstrated at every opportunity, either at politics or at publishing. I really cannot see a SINGLE RATIONAL POINT in your critique, not mentioning hard evidence.

Also, you seem to completely ignore the fact that true libertarianism and true conservatism are simply MUTUALLY INDISPENSIBLE, but as you probably never heard about John Randolph Club, formed by Rothbard and Hoppe and your adventure with libertarianism is probably only incidental, you also never read the seminal work "Democracy - The God That Failed", where Hoppe explains the reasons why libertarianism is culturally compatible only with BOURGOIS, CONSERVATIVE CORE CULTURE, and is not compatible with hippie, progressive, multicultural anticulture of today's welfare state. Incidentally, Ayn Rand had a similar opinion, although she regarded collectively all libertarians hippies (typically irrational woman behaviour, unfortunately) and her mindless followers of today perform the same mistake.
Anyway, I invite you to www.propertyandfreedom.org to learn more about the true libertarianism based in Natural Order and stop making such a sad scene of yourself.

wtorek, 25 maja 2010

Kilka pytań do liberałów i rajtuzów:
- jest powódź, zalewa wam całe gospodarstwo, maszyny rolnicze, pojazdy, mieszkanie po sam sufit, plony zebrane w stodole, tonie częśc trzody chlewnej, 15 hektarow obsianego pola stoi pod wodą, co robisz: czekasz na pomoc od państwa (początkowa zapomoga do 6 tyś, potem do 80% kosztów odbudowy, remontów i innych poniesionych strat), pomoc od UE (odbudowanie dróg dojazdowych, mostów, zniszczonej infrastruktury), oczekujesz że w przyszłych latach zostaną wybudowane dodatkowe wały i zbiorniki retencyjne, straż pożarna zostanie lepiej wyposażona, a zanim jeszcze woda opadnie zabierasz się ze wspomnianą strażą pontonem w jakieś bezpieczne miejsce i np. kilka dni spędzasz nocując w szkole, a do tego masz żal że dostałeś zgodę na budowę nieruchomości na terenach zagrożonych zalaniem, czy raczej w ramach bojkotu socjalu i interwencji państwowej pierdolisz cały ten jebany komunizm i ze wszystkim radzisz sobie sam?


Woda mnie nie zalewa, gdyż w Objektywistycznym Imperium Polskim winni zaniedbań z poprzedniego ustroju już dawno gryzą piach lub pracują w kamieniołomach. Poza tym TRZEBA BYŁO SIĘ UBEZPIECZYĆ.

- tylko nie pierdol o ubezpieczeniach bo najbardziej zagrożonych terenów nie ubezpieczysz, pozatym, skoro nie chcesz płacic podatków to czemu chcesz płacic ubezpieczenie?


Na najbardziej zagrożonych terenach Racjonalne Osoby nie mieszkają. Ich mieszkańcy żyją na własne ryzyko, nie dostają odszkodowań, i nie ubezpieczają się bo ich nie stać. Nie można dotować głupoty/brawury kosztem Osób Racjonalnych.

- dostajesz na ulicy wpierdol od jakiś czerwonych lewaków którzy napadli cię w sile osób dwudziestu (z mniejszą ilością osób na pewno sobie poradzisz), leżysz nieprzytomny, jakiś wredny komuch widząc twoją zakrwawioną mordę dzwoni po karetkę, czy masz przy sobie oświadczenie że z "darmowej" służby zdrowia nie będziesz korzystał i żądasz wystawienia pełnego rachunku za wszystkie świadczone usługi? jak z analogiczną sytuacją po masturbacji swoja basówką złamałeś sobie rękę - płacisz za wszystko sam? zaznaczam że bez ubezpieczenia leczenie złamań to 4cyfrowe sumy.


w Objektywistycznym Imperium Polskim nie ma lewaków, coś pokręciłeś.
Nielicznych bandytów powszechnie uzbrojeni obywatele skutecznie odstraszają.
Szpital wystawia rachunek. Zawsze.

- często powołujesz się na książki ekonomistów. czy czytałeś także takie które nie są zgodne z twoim światopoglądem ekonomicznym, czy prewencyjnie wolisz nie sprawdzac?


Friedman Sr. i Jr., Fischer, Schumpeter, Hayek, Tullock, Buchanan - mieli swoje jaśniejsze i ciemniejsze strony. Nikt nie jest doskonały.
P.S. Keynesista to nie ekonomista. To kretyn.

- zakładasz firmę, to że próbujesz skorzystac z ulg podatkowych zdaje sie oczywiste, ale czy korzystasz z bezwzrotnych pożyczek na rozkręcenie interesu?


żadna pożyczka nie jest bezzwrotna. Jeśli coś jest bezzwrotne, to znaczy, że ktoś komuś to coś odbiera siłą - i wręcza komuś innemu.

- wspierasz prywatyzację, jak ci się podoba prywatyzacja WORDów, obecnie najbardziej sprywatyzowanej i spatologizowanej instytucji w RP?


w Objektywistycznym Imperium Polskim nie ma publicznej własności, w tym dróg i ulic. I nawet chodników!
Prowadzenie samochodu nie wymaga posiadania żadnego nic nie znaczącego papierka. Oczywiście żaden właściciel prywatnej drogi nie wpuszcza na nią nieubezpieczonych.

- PKP i Poczta Polska także zostają w 100% sprywatyzowane, ale ci pierwsi zamykają nierentowne połączenia, a ci drudzy nierentowne oddziały (np na wsiach), tymsamym odcinając od możliwości względnie taniej korespondencji, skazując klientów na tylko usługi kurierskie, czy nadal będziesz uważał że to jest ok, jeśli będziesz mieszkał na jakimś zadupiu, lub jeśli będziesz chciał odwiedzic babcię na drugim końcu kraju?


w Objektywistycznym Imperium Polskim nikt nie ma prawa siłą zmuszać jednej osoby, żeby płaciła innej osobie bo tamta chce sobie wysłać pocztówkę ze środka Puszczy Białowieskiej.

- nie możesz znaleźc pracy, szukasz pracy na własną renkę czy rejestrujesz się w UP, pozwalasz aby pracownicy socjalni szukali pracy dla ciebie, pobierasz zasiłek i korzystasz z "darmowych" kursów doszkalających (w danym zawodzie, lub np. dodatkowej kategorii prawa jazdy)?


w Objektywistycznym Imperium Polskim powyższe zdanie jest niezrozumiałe dla większej części mieszkańców.

- czy opowiadasz się za radykalnym cięciem akcyzy na alkohol, tak aby pól litra wódki kosztowało 5 zł ?


w Objektywistycznym Imperium Polskim wódka leci z kranu

- jeśli wspierasz wolnośc słowa i pluralizm polityczny, to tylko po to, aby po objęciu władzy przez UPR zdelegalizowac wszystkie inne partie?


w Objektywistycznym Imperium Polskim Stalowa Konstytucja zakazuje inicjować agresję przeciwko Wolności osób i ich Własności Prywatnej. Dlatego wszelkie nieliberalne partie rozwiązały się, gdyż nie znalazły dla siebie miejsca w nowej rzeczywistości. W Parlamencie zasiadają tylko dwie partie - na prawicy UPR, na lewicy Libertarianie.

- co z majatkami kościelnymi, czy jako najpierw dane przez państwo, później przez nie zabrane, a obecnie oddane (po stokroc) powinny zostac z powrotem odebrane?


Naruszenie Własności Prywatnej kończy się boleśnie.

- czy rewolucyjne reformy gospodarcze chcesz wprowadzic z myślą o sobie czy o ogóle obywateli?


I am not primarily an advocate of capitalism, but of egoism; and I am not primarily an advocate of egoism, but of reason. If one recognizes the supremacy of reason and applies it consistently, all the rest follows.

- czy wiesz że sądy prywatne w średnowieczu dotyczyły tylko członków gilidii (współtowarzyszeń) i mogły sądzic tylko i wyłącznie członków gildii, a same posiedzenia nie miały charakteru odpłatnego? (nie były odzielnymi insytucjami nastawionymi na zysk) - pisałem o tym wcześniej w tym temacie, ale post widac przepadł


mamy XXI w.

- jeśli uważasz szkolnictwo prywatne za lepsze, czemu nadal w Polsce uczelnie państwowe są [b]dażone[/b] większym prestiżem i nawet wybierając tryb niestacjonarny lepiej jest studiowac na uczelni państwowej?


w Objektywistycznym Imperium Polskim brak bezpłatnego publicznego szkolnictwa zdecydowanie wpłynął na wyeliminowanie plagi dysortografii wśród małomiasteczkowych troglodytów.

- jesli wszystko powinno zostc sprywatyzowane to jak sobie w wielkim skrócie wyobrazasz sprywatyzowanie dróg, bulwarów, parków, fontann, placów zabaw, chodników etc? w kapitalistycnym świecie wolnego rynku tego typu obiekty w ujęciu ogółu społeczeństwa nie mają racji bytu - są przecież dobrem wspólnym, publicznym, kto i na jakich zasadach miałby na to i za to płacic?


w Objektywistycznym Imperium Polskim, podobnie jak w XIX-wiecznych Stanach Zjednoczonych, wszelkie obiekty rekreacyjno-wypoczynkowe budowane są przez prywatne instytucje, ponieważ ludzie lubią z nich korzystać i rynek koordynuje powstawanie takowych obiektów zgodnie ze zgłaszanym popytem.

- co dalej następuje: co z boiskami sporotowymi budowanymi obecnie w setkach gmin w całej polsce, z których mogą korzystac wszyscy obywatele, a są finansowane z podatków?


w Objektywistycznym Imperium Polskim wyeliminowany został szczególny wągier z czasów sowieckich - kult sportu.
Wszelkie obiekty sportowe finansowane są przez zainteresowanych tym użytkowników i prywatne instytucje.

- co z instytucjami takimi jak konserwator zabytków, lub z planowaniem zagospodorwania przestrzennego?


w Objektywistycznym Imperium Polskim Prawo Własności Prywatnej jest przestrzegane ze śmiertelną powagą i starannością.
W zależności od charakteru własności, prywatny właściciel lub zarząd decydują o zagospodarowaniu. Sądy surowo karzą inicjatorów agresji.

- ile planujesz miec dzieci (jesli nadal, pomimo ukonczonych 25 lat, nie masz żadnych)?


w Objektywistycznym Imperium Polskim brak przymusowych ubezpieczeń społecznych znacznie zwiększył dzietność przeciętnej rodziny.

- skoro pełna wolnośc obyatelska to co z małżeństwami pedałów?


error 404
w Objektywistycznym Imperium Polskim małżeństwa są umowami cywilno-prawnymi, lub pozostają wyłącznie w gestii nielicznych związków wyznaniowych.

sobota, 8 maja 2010

We created devil in our own image

A spontaneous burst of insight I wrote down at Sons Of Liberty facebook profile early morning:


Being a student and ardent follower of Austrian School of Economics for years now, I am in full knowledge of how modern banking system works, how central banks operate, and how economy functions (and how governments destroy it) is no secret to me. Let us just say that currently banks are like vermin - if we leave food unattended, the vermin come to feast while we aren't watching. It's just simple reaction to their surroundings, and it's in their nature to do so. Thus in the case of banks, they just feast on any profit opportunity, and we can't blame them. It's in their nature - besides, as anyone reading Ayn Rand can tell, profit is not "evil", it's a sign of a previously undiscovered opportunity in the market.
And the problem is that the best opportunity for the banks to make profit, is to lend money to irresponsible governments - because the latter do not worry about paying it back: we and our children will. And how these governments spend the money? Well, on buying us "free lunch". They literally bribe us with promises for which the bill will come due in some indiscernible future, and we are bought hook, line and sinker - nobody cares where the money comes from today, nobody cares where it will come from in the future. The big feast is now, let's take our part of the cake, etc.
That's the saddest thing - people empowered this whole scheme because of their own vanity. There needn't even have to be a secret cabal of banksters and crony corporations. It's the short-sightedness of people who lust for free lunches, quick gratification, unearned wealth. It is us who give sanction to all the robbers in smart suits who run the current system. In a classic feedback loop, the more we demand the undeserved, the richer and more powerful grow those who provide us with it. And we become slaves to our own wickedness and depravity, which put in power the wicked and depraved overlords - who are nothing less and nothing more than creation of our own desires.
We desired money for nothing? We got money from nothing.
We desired less work for more pay? We got ourselves a caste of non-producers which we must support.
We desired safety instead of responsibility? We got ourselves a totalitarian nanny state.
And the list could go on.
And it's enough to destroy any society, without any conniving shadowy cabals pulling the strings. We provided them with strings of our own weakness in the first place, that's the problem.

If I could point one book, which needs to be read and understood by people for them to stop feeding the beast, this would be ATLAS SHRUGGED by Ayn Rand, because it precisely pinpoints the fundamental issues which people need to understand in themselves and in their outlook on life; what makes them so gullible and why they fall to their own weakness, ending up as toys in hands of those who received their support - by moral default.

niedziela, 11 października 2009

Arguing on Stormfront

This is my post from Stormfront forum, where I argue for the existence of Israel as the foothold of Western civilization in a hostile anti-reason world of Middle-Eastern savagery.
Here's the link


Fortunately, homesteading does not work along absurd "national" lines, or "historical" rights to lands. Palestine was a barren and desolate piece of desert, and when the Europeans came (of Jewish ancestry) in the late 1800, they erected a civilization this land knew not before. The savage Arabs became jealous of the Jewish prosperity and started flooding these Jewish-homesteaded (rightfully Jewish already, just as America is rightfully American, and not Indian) lands to snatch some of the pie the Jews baked.
That's the real history of Palestine, and has nothing to do with such absurd claims as "historical rights". The only right is the property right, high time you acknowledge fundamental natural law. And as Beduin nomads do not recognize property rights to land, they have no claim to Palestine at all.
Israel, although far too socialist to be considered a free country, is a vital part of Western civilization in this inhuman part of the world, and if America considers supporting Israel as a part of its policy of containing fanatic Islamic threat (the greatest threat to Western civilization since the Mongol invasions), then it is moral to provide military aid to Israel. And surrounding Arabic dictatorships would be no match for superior Israeli military might if it wasn't for earlier Soviet support.
The facts are: Israel is part of Western civilization. It is surrounded by people hostile to all aspects of our civilization and culture. If we lose Israel, we may soon lose Europe. Europe is by far the most hostile environment to Israel anyway, full of leftist-pacifist crap, so I'm afraid Europe has been long dead anyway.
And really, if Palestinians or other fanatics manage to overrun Israel, would we be more secure with Jihadists wielding atomic, chemical and biological weapons from former Israeli arsenal?

This whole anti-Israeli hysteria is just simply typical Jew-beating from troglodytes who completely disregard political philosophy, property rights and Realpolitiks.
Following your logic, it would be Americans who have no right to America, because Amerinds were here first. Or Afrikaners would have no right to South Africa, because some apemen were there first. So what if they did not recognize private property rights, they were first. That's your flawed logic of subhuman savage mind, which revels in collectivist circular 'reasoning'.

niedziela, 13 września 2009

Stachniuk, Rand i kapitalizm

Ostatnio stronę Kelthuzzara (http://kelthuzzar.mp3.wp.pl) nawiedził komunista z Nacjonalistycznego Stowarzyszenia "Zadruga", i jął wykpiwać kapitalistyczne przekonania autora, argumentując, iż kapitalizm jest całkowicie sprzeczny z "ultralewicowym NS" Jana Stachniuka, założyciela i lidera przedwojennej Zadrugi, do której bezpodstawnie nawiązują dzisiejsi troglodyci z NS-Zadrugi.
Wpierw należałoby ustalić, jakie zasadnicze założenia miała ideologia Stachniuka. Otóż, przede wszystkim była to afirmacja postępu i rozwoju cywilizacji ludzkiej, potęgowania jej władztwa nad naturą, podporządkowywania coraz to większych obszarów świata ludzkiemu geniuszowi (Rozumowi) i jego wytworom. Był to w 100% humanizm heroiczny. Nie było to coś absolutnie nowego, podobne wątki poruszał Nietzsche, geniusz ludzki sławiony był w Oświeceniu i Renesansie. Jednakże Stachniuk celnie wskazał tu na cywilizację przemysłową-techniczną, jako owoc ludzkiej woli mocy, i jasno dał do zrozumienia, iż to jedyna ścieżka ku wzrostowi potęgi cywilizacji ludzkiej - co nie było oczywiste w pismach wcześniejszych filozofów, zbyt sceptycznie nastawionych chyba do "materializmu" epoki industrialnej.
Bystry czytelnik z pewnością dostrzeże, iż identyczną afirmację ludzkiego geniuszu i cywilizacji przemysłowo-technicznej zawierają powieści i publikacje Ayn Rand. Strony powieści Źródło, a przede wszystkim Atlas Zbuntowany, pełne są patetycznych opisów cudów technicznych i dokonań gospodarczych twórczych jednostek, sławiony jest ich geniusz (racjonalizm), niezłomność woli i trud kreatywnego wysiłku. Jednocześnie potępiane są postawy antyprzemysłowe, antytwórcze, antyrozumowe, antyżyciowe.
Stachniuk tego typu negatywne postawy wobec świata i życia nazwał zbiorczo wspakulturą. Jego diagnoza upadku dziejowego narodów (szczególnie Polski) jest niezwykle trafna, opiera się na analizie dominujących prądów kulturowych i metapolitycznych w danej społeczności, i przełożeniu tego na postawy jednostek wobec życia. Jak nietrudno domyślić się, katolicyzm z całą fasadą intelektualną, narosłą w epoce reformacji, wg Stachniuka był główną przyczyną upadku duchowego Polaków i innych narodów, które wpadły w sita kontrreformacyjnego zelotyzmu. Negacja świata doczesnego, bogactwa, twórczego wysiłku, i skupienie się na kontemplacyjnym błogoistnieniu dla samego istnienia, bez żadnych napięć woli - oto ideał poreformacyjnego katolika, ideał wpajany przez wieki jezuickiego prania mózgów w polskich szkołach, właściwie po dziś dzień.
Uderzająco podobne elementy znajdujemy u Rand. Jej koncepcja "mistyka ducha" w postaci kapłana zinstytucjonalizowanej religii, wpajającego nienawiść do rozumu, świata materialnej rzeczywistości, i pobudek władztwa u człowieka, aspirującego do wyższych poziomów, niż kontemplującego warzywa - przypomina koncepcję wspakultury u Stachniuka nader wyraziście. Jak widać, zarówno Rand jak i Stachniuk w ten sam sposób dostrzegali i odczuwali istnienie ludzkiego geniuszu o nieograniczonym potencjale twórczym, rozumieli iż to cywilizacja przemysłowa jest naturalnym owocem tegoż, a przeciw Człowiekowi stoją siły sprzymierzone pod sztandarem Marności nad Marnościami, a główną z nich jest antyludzka religia.
Rand była bezkompromisowym "apostołem" kapitalizmu - systemu prywatnej własności, prywatnych umów między egoistycznie działającymi jednostkami, kierującymi się racjonalną korzyścią. To właśnie w egoizmie Rand słusznie wskazała najwłaściwszą postawę pobudzającą ludzki wysiłek, jak i podkreślała wagę wolności od wszelkiego przymusu, by wysiłek ten zmaterializował się w postaci wzrostu bogactwa wypracowywujących je dla siebie jednostek. Zauważyć należy, iż jest to wykładnia MORALNA kapitalizmu, nie ma tu słowa o ekonomicznej stronie tego ustroju - ta ostatnia jest aż nazbyt oczywista, a o przewadze własności prywatnej i wolnego rynku napisano liczne dzieła, przy czym dla nas najważniejszy będzie "Socjalizm" Ludwiga von Misesa i tzw. debata kalkulacyjna w gospodarce planowej.
Stachniuk w większości swych dzieł, choć chyba najdobitniej w "Człowieczeństwie i kulturze", słusznie dostrzegł heroiczny splendor XIX-wiecznego kapitalizmu, nieposkromiony wysiłek "kapitanów przemysłu" (randowskich Atlasów), potrafiących w ciągu kilku lat dorobić się fortun, zaczynając od zera, przez przekształcanie natury i tworzenie bogactwa dla konsumpcji mas. Popędem prywatnego przedsiębiorcy, co też celnie zauważył, był jego własny zysk, chęć wzbogacenia się, poszerzenia swojej władzy ekonomicznej. Była to czysta emanacja woli mocy, która w gospodarce kapitalistycznej przejawiała się we wzroście dobrobytu, akumulacji kapitału, kolejnym inwestycjom poszerzającym obszar władztwa nad naturą, powiększeniem wolumenu produkcji, dalszym wzrostem dobrobytu, itd. Stachniuka apoteoza heroicznego kapitalizmu wydaje się być bezkrytyczna, często przyrównywał obraz prywatnego przedsiębiorcy zachwyconego swoją nową fabryką, jako tożsamy z małym chłopcem zachwyconym nową zabawką - to samo uczucie fascynacji życiem i światem gdzie idea wielkości materializuje się w postaci wielkiego wytworu ludzkiej techniki. Te opisy przeżyć wewnętrznych znajdujemy również raz po raz w powieściach Rand. Ale... Stachniuk zestawiał również jako tożsame, przeżycia przedsiębiorcy i... przodownika pracy w państwie komunistycznym! Tutaj właśnie podobieństwa między nim a Rand się gwałtownie kończą.
Po pierwsze, to Stachniuk popełnia znaczne nadużycie, uzurpując sobie znajomość przeżyć wewnętrznych komunistycznego stachanowca, mającego być rzekomo zachwyconym wielkimi budowami socjalizmu. A już na pewno nie ma żadnych dowodów, iż jest to ten sam zachwyt, ta sama egzaltacja, którą odczuwa wolny przedsiębiorczy człowiek w wolnym społeczeństwie, realizujący SWÓJ plan i SWÓJ cel. Komunistyczny niewolnik nie pracuje dla siebie, jest trybem w kolektywnej machinie, i może czuć zachwyt co najwyżej z powodu kolejnej cegiełki wmurowanej w gmach "chwały wielkiego narodu sowieckiego". Uczucia przedsiębiorcy i komunisty są zgoła odmienne, mają inne źródło i inny wymiar. Egoizm jednostki, duma z jej własnych unikalnych dokonań - to coś zupełnie innego, niż altruistyczne poczucie służby suwerenowi, jako jeden z milionów takich samych biorobotów, którym nawet nie pozwala się myśleć inaczej, niż rozkazuje władza.
Stachniuk pod tym względem był niepoprawnym idealistą, i niestety był to jego gigantyczny błąd, skazujący większość jego dorobku na pominięcie. Wydaje się, że w swych zachwytach nad społeczeństwem planowym, gdzie prywatny zysk kapitalisty jest zastąpiony egzaltacją z wykonywania kolejnych pięciolatek na potrzeby władzy ludowej, a nie rynku - myśliciel ten odchodzi od rozumu i racjonalnego osądu, cechującego inne wątki jego przemyśleń. W jego dziełach nie ma wzmianki o problemie kalkulacyjnym w społeczeństwie planowym, a który to podniósł wybitny ekonomista Ludwig von Mises w 1920 r., rozpoczynając tzw. debatę kalkulacyjną. Otóż w systemie, gdzie nie istnieje własność prywatna i rynek czynników produkcji, nie ma możliwości ustalenia się cen - a więc planista, menadżer, zarządca danego czynnika - nie są w stanie racjonalnie gospodarować zasobami. Nie wiedzą, ile wyprodukować butów, ile maszyn do szycia, ile ciągników, ile butelek octu, itd. Mises udowodnił całkowitą nieefektywność planizmu w oparciu o prostą dedukcję z praw ekonomicznych popytu i podaży. Wg Stachniuka, w heroicznym społeczeństwie przyszłości w ogóle nie będzie prawa popytu i podaży, a więc to fundamentalne prawo ekonomiczne zostanie w jakiś magiczny sposób ZAWIESZONE! Jest to tak absurdalna teza, że zrównuje Stachniuka z całą czeredą szamanów ekonomicznych, postulujących ustalanie cen odgórnie przez władzę. To, co Stachniuk potem wypisuje np. w "Heroicznej wspólnocie narodu", już zupełnie nie trzyma się kupy, gdy snuje wizje "milionów maszyn na polskich drogach". Ten trzeźwo piszący o potrzebie wyższej akumulacji kapitału człowiek o wykształceniu ekonomicznym, nagle wyskakuje z utopijną wizją dobrobytu, który miałby się wziąć tak naprawdę nie wiadomo skąd. KTO niby zbuduje te miliony maszyn? KTO ustali ILE tych maszyn powinno być? Z CZEGO zbudowanych? GDZIE? W ZAMIAN za CO? To są podstawowe pytania ekonomiczne, na które jest odpowiedź, jeśli istnieje wolny rynek i kapitalistyczna struktura produkcji. Wówczas konsumenci i kapitaliści decydują, jak będzie wyglądał rynek samochodowy w kraju. Ale w wizji Stachniuka nie ma miejsca na rynek, na suwerenne decyzje konsumentów. Wszystko ma zależeć od widzimisię władzy ludowej, wypełniającej altruistycznie (a jak!) heroiczny ideał wspólnoty tworzącej. Co z tego, że bez rynku nie ma cen, a więc racjonalna kalkulacja jest niemożliwa. Heroiczna wspólnota to załatwi, przez marsze trójkami ulicami miasta i poranną gimnastykę na wielkich placach kolektywnej integracji. Jak ludzie będą za dużo konsumować, to się im odbierze, i zdobyty w ten sposób kapitał wrzuci w przemysł ciężki, bo przecież władza wie lepiej, w co inwestować, niż jakiś wspakulturowy aptekarz czy sklepikarz.
Mógłbym tak bez końca wymieniać absurdy w utopijnych wizjach Stachniuka, które nijak się mają do jego całkowicie racjonalnej analizy upadku dziejowego Polski i ekonomicznej stagnacji, wywołanej brakiem akumulacji kapitału - wywołanej przecież brakiem przedsiębiorczości, a tę skutecznie hamował najpierw feudalny system ucisku chłopów i mieszczan (co przecież Stachniuk błyskotliwie zauważa), a potem zaborcy - zwłaszcza w Galicji ucisk podatkowy był najwyższy, przez co też bieda najgorsza; natomiast wolność polityczna skutkowała tylko coraz większym rozbuchaniem socjalu i interwencji państwa, co nie miało miejsca nawet w Prusach, właściwie najbardziej liberalnym gospodarczo zaborze. Potem, w II RP, ustrój gospodarczy charakteryzował się najwyższą stopą podatku dochodowego w Europie, więc nic dziwnego, że praktycznie przedkapitalistyczna gospodarka polska rozwijała się bardzo wolno bez żadnej akumulacji kapitału, a powojenna polityka protekcjonizmu na całym świecie skutecznie odcinała Polskę od światowych rynków zbytu. Mimo to Stachniuk wychwala protekcjonizm i autarkię gospodarczą, jako remedium na "kryzys światowego kapitalizmu". Pytam: jakiego kapitalizmu??? Widocznie dzieła tak wybitnych ekonomistów, jak Mises czy Hayek, to dla Stachniuka były jedynie wytwory "burżuazyjnej myśli ekonomicznej", niezasługujące na uwagę w przededniu wielkiej antywspakulturowej rewolucji proletariatu. Kompletna ignorancja, co do zasad ekonomii, przeświadczenie iż wysiłkiem woli i egzaltacją można zawiesić ich działanie - przypomina to urojenia niemieckiej szkoły historycznej, które tak celnie krytykowali Austriacy: Menger, Bohm-Bawerk i von Mises. Stachniuk tutaj w swym antyracjonalnym zacietrzewieniu spokojnie mógłby stać obok Hitlera w ataku na prawa ekonomiczne.

Zasadniczo temat Stachniuka i kapitalizmu wyczerpałem. Cele mamy tożsame, jego wybór środków jest zupełnie nielogiczny i całkowicie uniemożliwia ich realizację - a więc powstanie heroicznego i twórczego społeczeństwa, zahartowanego w bojach z naturą o władzę absolutną na Ziemi. Jak wykazała Rand, tylko wolne społeczeństwo racjonalnych twórców jest w stanie tego dokonać, a system ekonomiczny tego społeczeństwa, to nie-ma-przeproś kapitalizm. Nie dokona tego klika nawiedzonych planistów, rozkazująca masami jak pionkami na szachownicy.

Bibliografia:
  • Jan Stachniuk Człowieczeństwo i kultura, Wyd. Toporzeł
  • Jan Stachniuk Dzieje bez dziejów
  • Jan Stachniuk Heroiczna wspólnota narodu
  • Ayn Rand Atlas Zbuntowany, Wyd. Zysk i s-ka
  • Ludwig von Mises Socjalizm
  • Ludwig von Mises Ludzkie Działanie, Wyd. Instytut Misesa