Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyczny liberalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyczny liberalizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 października 2013

Ludwig von Mises [*] 40 lat


40 lat temu, 10 października 1973, zmarł Ludwig von Mises, największy ekonomista XX wieku. "Jego dzieła przesycone są duchem wolności (...) Mamy wobec niego trudny do spłacenia dług" - jak rzekł Ronald Reagan.
I istotnie. Nie było w historii bardziej oddanego bojownika o prawdę, logikę, właściwą metodę w ekonomii - i jednocześnie stojącego na straży ideałów cywilizacji zachodniej: wolności i własności prywatnej. "Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania własności prywatnej." - jak brzmi jego słynna wypowiedź, lub podobna, choć bardziej dosadna - "Albo prywatna własność środków produkcji, albo głód i nędza dla wszystkich.".
Mises urodził się we Lwowie, w Galicji, w 1881 r., w rodzinie niemieckich żydów, ale otaczała go polska lwowska elita intelektualna, i takim też klimatem przesiąknął za młodu, podobnie jak jego późniejszy mentor i twórca szkoły austriackiej, Carl Menger z Nowego Sącza. Klimat tolerancji, otwartości i charakterystycznej polskiej iskry w myśleniu odcisnął swoje piętno na młodym Misesie, i podobnie jak cywilna odwaga i nieustępliwość w głoszeniu prawdy, to polskie cnoty rycerskie, które Mises pielęgnował aż do śmierci. Nie zapominajmy o tym.
W Polsce mamy Instytut imienia Ludwiga von Misesa, założony 10 lat temu i popularyzujący myśl swego patrona i innych przedstawicieli szkoły austriackiej w ekonomii. Sztandarowym przedsięwzięciem Instytutu było przetłumaczenie i wydanie opus vitae Misesa, czyli traktatu Ludzkie Działanie: Traktat o Ekonomii,
kompletnego wyłożenia dopracowanej przez 40 lat pracy naukowej teorii ekonomicznej szkoły austriackiej. Jak tylko dowiedziałem się w 2006 r., że Instytut Misesa rozpoczyna projekt wydawniczy tego dzieła, natychmiast wsparłem go subskrypcją i posiadam unikalny egzemplarz z imiennymi podziękowaniami. Jest to ikona myśli ekonomicznej, dzieło totalne. Ale też ciężkie dla laika, gdyż Mises, przedstawiciel XIX-wiecznej europejskiej elity intelektualnej, pisał "Ludzkie działanie" z założeniem, że czytelnik będzie osobą wykształconą na podobnym, jak on, poziomie. Stąd też nie polecam brać się za ten traktat w pierwszej kolejności, by poznać Misesa, jego myśl i szkołę austriacką w ekonomii.
Znacznie lepiej na początek sięgnąć po jego bardziej publicystyczne książki.
"Liberalizm w tradycji klasycznej" to bardzo przystępne i ciekawe wyłożenie idei klasycznego liberalizmu, pokazanie, że wolna gospodarka i wolne społeczeństwo, wolne od państwowej interwencji i zamordyzmu, są niezbędnymi elementami rozwoju i postępu: tak gospodarczego, jak i kulturowego i cywilizacyjnego. W sposób bardzo błyskotliwy Mises obala mity i uprzedzenia
antykapitalistyczne, które różnej maści pseudomyśliciele rzucali przeciwko liberałom i filozofom od czasów antycznych. Pokazuje, że wszelkie formy interwencjonizmu i systemy polityczne oparte na przemocy, a więc komunizm, socjalizm i faszyzm, zamiast pomóc społeczeństwu i gospodarce - niszczą je, wbrew intencjom swoich zwolenników. Jest to bardzo ważna pozycja w bibliografii Misesa.
Wątek błędnego koła interwencjonizmu państwowego Mises kontynuuje w książce "Interwencjonizm". Wskazuje na ważną rolę, jaką spełnia kalkulacja ekonomiczna w gospodarce rynkowej, jak rynek koordynuje działania prywatnych podmiotów - uczestników rynku, i jak siłowa ingerencja urzędników w rynek i we własność prywatną zakłóca tą koordynację. Krytykuje takie pomysły polityków, jak kontrola cen, ceny maksymalne, płace minimalne, podatki, oraz inne doraźne regulacje rządowe, które wywołują zniekształcenia, wymagające kolejnych regulacji, itd., aż nastąpi całkowita regulacja życia gospodarczego i system gospodarczy zmieni się w socjalizm typu nazistowskiego. Albo socjalizm, albo kapitalizm - nie ma trzeciej drogi, tak brzmi wniosek z ekonomicznej analizy polityki interwencjonizmu.
W książce "Planowany chaos" Mises porusza się nadal w tematyce niestabilności ekonomicznej interwencjonizmu państwa w gospodarkę, i pokazuje, jak socjalizm - czy to w postaci sowieckiej, czy nazistowskiej, nie jest w stanie być wydajnym systemem gospodarczym, ponieważ zakłócona jest w nim kalkulacja ekonomiczna. Planowanie gospodarcze przez różnej maści ciała typu Gosplan skutkuje właśnie CHAOSEM, ponieważ centralni planiści nie dysponują wystarczającymi danymi, by koordynować działania gospodarcze w całym kraju, w każdej fabryce i zakładzie, a brak rynku dóbr kapitałowych z powodu zniesienia własności prywatnej uniemożliwia wycenę tego niezbędnego elementu gospodarki, a więc i alokowanie kapitału do zastosowań najpilniej pożądanych przez konsumentów.
Dlaczego Mises był w stanie na to wpaść i dostrzec daremność socjalizmu, a inni ówcześni ekonomiści albo nie dostrzegali błędu logicznego, jakim jest socjalizm - albo, jak nasz rodak Oskar Lange, uważali, że jest możliwy, bo centralni planiści są w stanie symulować rynek?
Oskar Lange, arcynemezis Misesa
Mises już w 1920 r. przedstawił tezę, iż kalkulacja ekonomiczna w socjalizmie jest niemożliwa, a 2 lata później w dziele "Socjalizm" rozwinął ją w pełnoprawną krytykę, tym samym rozpoczynając tzw. debatę kalkulacyjną z takimi ekonomistami jak Lange. Ok. Ale wracamy do pytania - dlaczego akurat Mises?
Ponieważ był Austriakiem - przedstawicielem szkoły austriackiej w ekonomii, której głównym elementem w metodologii jest podejście subiektywistyczne i indywidualistyczne. To jednostki wyceniają, czego pożądają, i jak bardzo tego pożądają. Ich wartościowania nie mogą być odkryte ani zsumowane przez żadnego zewnętrznego obserwatora, czy właśnie centralnego planistę. Jedynie rynek, system cenowy, jest w stanie przełożyć osobiste, subiektywne wartościowania na postać liczbową za pomocą pieniądza, gdy ludzie chcą wymienić posiadane przez siebie dobra na te pożądane. Pieniądz stanowi narzędzie pomiaru w postaci konkretnych cen dóbr. Wyeliminowanie przez siłową ingerencję państwa któregoś z tych elementów - rynku, pieniądza, własności - uniemożliwia zobiektywizowanie się indywidualnych wartościowań każdego z nas, i wówczas nikt nie jest w stanie powiedzieć, jaki jest faktyczny popyt na jakieś dobro, ani jaka jego podaż. Znika cały obszar informacji gospodarczej. Jak w takich warunkach można cokolwiek "planować"? Nie da się. Centralny planista funkcjonuje w totalnej ciemni informacyjnej. W takiej samej ciemni funkcjonuje każdy urzędnik, próbujący zawiadywać instytucją publicznej służby zdrowia czy edukacji; albo bankiem centralnym, próbującym zgadnąć optymalną cenę kredytu. Daremność biurokratycznego zarządzania Mises wyłuszcza w książce "Biurokracja". Pokazuje, jak bez rachunku zysków i strat nie da się efektywnie kierować żadnym przedsiębiorstwem, i jak instytucje publiczne muszą siłą rzeczy, jako nierynkowe, obrastać biurokracją, korumpować się, stawać się niewydolne - gdyż nie mają żadnych narzędzi weryfikacji swoich działań, którymi dysponuje każdy przedsiębiorca na rynku, zmuszony do służenia konsumentom przez groźbę strat i bankructwa.
Ekonomiści spoza szkoły austriackiej, zwłaszcza ze świata anglo-amerykańskiego, kompletnie nie rozumieli i nadal nie rozumieją subiektywizmu metodologicznego, mimo, iż synteza neoklasyczna zawiera teoretycznie wkład austriacki w tym zakresie. Nadal łudzą się, że można jeśli nie planować centralnie, to przynajmniej wydajnie zarządzać w ramach gospodarki rynkowej państwowymi instytucjami, niepoddanymi dyscyplinie wolnego rynku. Że można optymalnie sterować podażą pieniądza i wpływać na zagregowany popyt. Cóż za arogancja. Mises przestrzegał przed takim hubris, ale rządowi ekonomiści, wychowani na kulcie państwa i apologii państwowego planizmu, nie mają ani krzty pokory. Bo po co? Posady czekają.

Nie zamierzam tutaj przedstawiać całego życiorysu i dorobku genialnego polskiego Austriaka. Zachęcam do odwiedzania witryny Instytutu Misesa i regularnego wpłacania skromnych datków na jego działalność, a być może wkrótce ruszy tłumaczenie i wydanie biografii Misesa, pióra Jorga Hulsmanna "Mises: Ostatni Rycerz Liberalizmu", 1000-stronicowy przewodnik po życiu i twórczości Mistrza, jednocześnie będący kopalnią wiedzy na temat austriackiej szkoły ekonomii.
Nie pozwólmy jednakże, by Ludwig von Mises pozostał ostatnim rycerzem liberalizmu i cywilizacji zachodniej. Sztandar intelektualnej batalii należy unieść, i nie poddawać się złu, ignorancji i ciemnocie - lecz tym odważniej się im przeciwstawić!

piątek, 7 października 2011

Stachniuk kontra Karły Reakcji

Riposta na płaczliwy felieton Kamilka, karła reakcji wszelakiej

Jako jeden z nielicznych w Polsce speców od myśli Jana Stachniuka, poza tym, zupełnie nie neguję wpływu typu kulturowego danej społeczności na jej osiągnięcia gospodarcze. Wręcz przeciwnie, wielokrotnie o tym pisałem, jeszcze w czasach, gdy byłeś w gimnazjum i słuchałeś Britney Spears.
Innymi słowy, Niemcy - ze swoim protestanckim typem duchowym - gospodarczo wydajni byli zarówno za Bismarcka, jak i za Hitlera, jak i za Erharda; skłonność do oszczędzania, wyrzekania się konsumpcji bieżącej, a więc i do inwestowania w długoterminowe projekty, dzięki temu u Niemców siłą rzeczy była zawsze wysoka, więc i wzrost produktywności następował szybciej, niż w krajach katolickich, gdzie coś takiego, jak długookresowy horyzont czasowy nie istniał wśród ludności, preferującej minimum egzystencji i dopiero zwiększoną konsumpcję w raju. Proste jak drut.
Gdyby w Niemczech teraz wprowadzić anarchokapitalizm, to nic by się nie zmieniło, nadal istniałyby oddolne organiczne instytucje, bliskie każdemu konserwatyście, natomiast oczywiście zdjęcie karbu państwa podziałałoby jak solidny stymulant, i kolejny cud gospodarczy.
Z kolei wprowadzenie w Somalii (pomijam już niemożliwość tegoż) "ordoliberalizmu" przez Somalijczyków spowodowałoby natychmiast uwiąd rynku, korupcję, rozrost biurokracji i inne typowe problemy znane z innych krajów Afryki. Typ kulturowy tak w Somalii jak i w innych krajach nie sprzyja kapitalizmowi póki co, a pałowanie się nad incydentalnym przypadkiem Kenii przez Kamila jakoś pominęło fakt, że 45% populacji Kenii to protestanci, a 33% katolicy - więc wyznawane przez społeczeństwo wartości są zdecydowanie bliższe kapitalizmowi, sprzyjające akumulacji kapitału i uznawaniu własności prywatnej, niż w islamskiej Somalii - gdzie i tak jest znacznie lepiej, niż w innych rejonach islamskiej Afryki.
Wyznawane przez Karłów Reakcji fetysze dot. ustrojów władzy kompletnie nie biorą pod uwagę rzeczy niezależnych od ustroju, a mianowicie typu duchowego i kulturowego, charakteryzującego społeczeństwo.
Anarchokapitalistyczny kraj katolicki prawdopodobnie rozwijałby się bardziej chaotycznie i mało "ordo" w stosunku do protestanckiego kraju o gospodarce względnie liberalnej - aż w wyniku wyrównywania potencjałów, najbardziej dynamiczne i niezależne jednostki z kraju ordoliberalnego po prostu przeniosłyby się do kraju anarchokapitalistycznych katoli i libertynów, kierując jego gospodarkę na bardziej uporządkowane tory, jak to zawsze miało miejsce w historii.
Ale nie, Kamil chce cudownie uzdrawiać na siłę społeczeństwa za pomocą aparatu przemocy państwowej, bez uwzględnienia typu kulturalnego.
A więc Kamil popełnia ten sam błąd, który popełnili komuniści po 1945 r., i przed którym przestrzegał Stachniuk.

Zaorane.

sobota, 26 marca 2011

Klasyczny liberalizm, lewica a socjaliści. Kim są libertarianie?

My, libertarianie, jesteśmy spadkobiercami legendarnej idei klasycznego liberalizmu, którą stworzyli oświeceniowi myśliciele w XVIII w., i która zmieniła oblicze Ziemi w wieku XIX, przynosząc rewolucję przemysłową i koniec feudalizmu w większości krajów Europy, dając wolność każdej osobie i gwarantując prawo do jej prywatnej własności. Ingerencja państwa w gospodarkę i handel, a więc podstawa poprzedniej etatystycznej doktryny merkantylizmu, została ograniczona, a idea wolnego handlu z całym światem wcielona w życie.
Skutkiem była eksplozja przedsiębiorczości, produkcji, handlu i dzięki temu wzrost standardów życia każdej osoby, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie idea liberalnego państwa-minimum, wyłożona w Deklaracji Niepodległości, trzymała się bardzo mocno.
Innymi słowy, liberalizm skutkował postępem. Tak. To słowo znienawidzone przez konserwatystów, jak również darzone podejrzeniem wśród dzisiejszych prawicowców. Rozwój przemysłu i masowego transportu, jak koleje - powodował, że ludzie mogli przemierzać niskim kosztem wielkie przestrzenie, zaburzając dotychczas dość sztywną strukturę populacji. Tradycyjne rodziny wielopokoleniowe zaczęły tracić na znaczeniu - co tak mierzi konserwatystów i dziś. Liberalizm oznaczał postęp, i był na tamtejszej scenie politycznej ideologią LEWICOWĄ.
W parlamentach liberałowie - wolnorynkowcy, a więc tacy jak my, dzisiejsi libertarianie, zasiadali po lewej stronie izby. Po prawicy siedziała cała feudalna reakcja: merkantyliści, etatyści, zwolennicy wielkiego patriarchalnego państwa-szafarza dóbr i przywilejów. Kolektywiści.
Z tego też względu musimy sobie zdać sprawę, że dzisiaj to my, wolnorynkowcy, leseferyści, zwolennicy nie-ma-przeproś kapitalizmu, wolności i własności prywatnej, jesteśmy spadkobiercami prawdziwej LEWICY - a więc klasycznego liberalizmu. Postępu. Naszym wrogiem jest cała reakcja, a więc przeciwnicy wolnego handlu, wolnego rynku, własności prywatnej. Konserwatyści. Oraz... SOCJALIŚCI.
Ruch socjalistyczny, początkowo też gardłujący za postępem technicznym i społecznym (emancypacja) przyjął jednak metody reakcyjne, konserwatywne, by wdrożyć swoje ideały - czyli zapragnął użyć państwowego aparatu przemocy, ucisku, przymusu. Zamiast wolności gospodarczej - ścisła reglamentacja i redystrybucja, by "pomóc biednym", "wyrównać szanse". Zamiast wolności handlu, ponownie system ceł i kwot importowych, by "wspierać rodzimy przemysł i byt robotników". Zamiast wolności osobistej - ścisłe państwowe nakazy, co każdy ma robić, by stworzyć robotniczy raj na Ziemi. Itd. I socjaliści właśnie taki system nazwali postępowym. Nie trzeba było długo czekać, by czerwone pijawki zawłaszczyły całą frazeologię klasycznego liberalizmu, odwracając ją jednakże w bardzo nikczemny acz pomysłowy sposób.
Gdy dla klasycznego liberała ważna była wolność OD: ucisku feudalnego, naruszania własności, nietykalności osobistej, od ucisku państwa - tak socjaliści stworzyli pojęcie wolności DO: godnych warunków pracy, do edukacji, do opieki zdrowotnej, do dobrobytu. Jest to oczywiście całkowite wypaczenie logiki. Taka wolność DO oznacza przyzwolenie na rabunek innych osób. Jest to cofnięcie się do epoki przedliberalnej, gdy merkantylistyczne państwo totalne gwałciło prawa własności. I takie też jest państwo socjalistyczne - organizacją przestępczą.
Tak samo pojęcie prawa w ujęciu klasycznym, liberalnym, oznaczało prawo do posiadania własności, prawo do samoposiadania, prawo nietykalności osobistej, podczas gdy socjaliści stworzyli całą gamę tzw. praw człowieka, czyli ŻĄDAŃ bandy motłochu wobec normalnych ludzi. Prawo do, podobnie jak wolności do, to nie jest żadne prawo, tylko bezprawne przyzwolenie na rabunek. I tym właśnie jest socjalizm - zinstytucjonalizowanym rabunkiem.
Socjaliści zawłaszczyli pojęcia klasycznego liberalizmu, prawdziwej lewicy, zawłaszczyli pojęcie postępu - który to postęp wdrażali przemocą i rozlewem krwi, i robią to do tej pory, z tym, że teraz już nie chodzi o nacjonalizację przemysłu i majątku, lecz o nacjonalizację dusz ludzkich, nacjonalizację rodziny, i nacjonalizację sumienia. Przymusowa, zadekretowana "postępowa" moralność - przyzwolenie na to, by państwo decydowało o wszystkim i wydawało przywileje wystarczająco licznym, bądź wystarczająco głośnym grupom-kolektywom, takim jak
lobby gejowskie, lobby feminazistowskie, lobby pedofilskie, zoofilskie, kobiet z małymi cyckami, cyganom, murzynom, wyznawcom Jedi itd. to przecież powrót do praktyki totalnego państwa merkantylistycznego, szafującego przywilejami kosztem normalnych ludzi. Niszczy to całą delikatną tkankę dobrowolnych ludzkich relacji w społeczeństwie, opartych na poszanowaniu własności prywatnej i związanej z nią wolności osobistej. Te terminy i pojęcia są jednakże za trudne dla przecietnego socjalisty z ludzką twarzą, który mieni się lewicowcem, a jest tak naprawdę reakcyjnym bandytą z jaskini, niczym nie różniącym się od najgorszych przedstawicieli ancien regimu.
Reasumując, każdy, kto dzisiaj twierdzi, że jest człowiekiem lewicy, a nie jest radykalnym leseferystą, wolnorynkowcem - to ścierwo, które trzeba wyeliminować. Bo do faszystów się strzela, wiedział o tym Generał Augusto Wielki i wskazał nam słuszną drogę.

wtorek, 25 maja 2010

Kilka pytań do liberałów i rajtuzów:
- jest powódź, zalewa wam całe gospodarstwo, maszyny rolnicze, pojazdy, mieszkanie po sam sufit, plony zebrane w stodole, tonie częśc trzody chlewnej, 15 hektarow obsianego pola stoi pod wodą, co robisz: czekasz na pomoc od państwa (początkowa zapomoga do 6 tyś, potem do 80% kosztów odbudowy, remontów i innych poniesionych strat), pomoc od UE (odbudowanie dróg dojazdowych, mostów, zniszczonej infrastruktury), oczekujesz że w przyszłych latach zostaną wybudowane dodatkowe wały i zbiorniki retencyjne, straż pożarna zostanie lepiej wyposażona, a zanim jeszcze woda opadnie zabierasz się ze wspomnianą strażą pontonem w jakieś bezpieczne miejsce i np. kilka dni spędzasz nocując w szkole, a do tego masz żal że dostałeś zgodę na budowę nieruchomości na terenach zagrożonych zalaniem, czy raczej w ramach bojkotu socjalu i interwencji państwowej pierdolisz cały ten jebany komunizm i ze wszystkim radzisz sobie sam?


Woda mnie nie zalewa, gdyż w Objektywistycznym Imperium Polskim winni zaniedbań z poprzedniego ustroju już dawno gryzą piach lub pracują w kamieniołomach. Poza tym TRZEBA BYŁO SIĘ UBEZPIECZYĆ.

- tylko nie pierdol o ubezpieczeniach bo najbardziej zagrożonych terenów nie ubezpieczysz, pozatym, skoro nie chcesz płacic podatków to czemu chcesz płacic ubezpieczenie?


Na najbardziej zagrożonych terenach Racjonalne Osoby nie mieszkają. Ich mieszkańcy żyją na własne ryzyko, nie dostają odszkodowań, i nie ubezpieczają się bo ich nie stać. Nie można dotować głupoty/brawury kosztem Osób Racjonalnych.

- dostajesz na ulicy wpierdol od jakiś czerwonych lewaków którzy napadli cię w sile osób dwudziestu (z mniejszą ilością osób na pewno sobie poradzisz), leżysz nieprzytomny, jakiś wredny komuch widząc twoją zakrwawioną mordę dzwoni po karetkę, czy masz przy sobie oświadczenie że z "darmowej" służby zdrowia nie będziesz korzystał i żądasz wystawienia pełnego rachunku za wszystkie świadczone usługi? jak z analogiczną sytuacją po masturbacji swoja basówką złamałeś sobie rękę - płacisz za wszystko sam? zaznaczam że bez ubezpieczenia leczenie złamań to 4cyfrowe sumy.


w Objektywistycznym Imperium Polskim nie ma lewaków, coś pokręciłeś.
Nielicznych bandytów powszechnie uzbrojeni obywatele skutecznie odstraszają.
Szpital wystawia rachunek. Zawsze.

- często powołujesz się na książki ekonomistów. czy czytałeś także takie które nie są zgodne z twoim światopoglądem ekonomicznym, czy prewencyjnie wolisz nie sprawdzac?


Friedman Sr. i Jr., Fischer, Schumpeter, Hayek, Tullock, Buchanan - mieli swoje jaśniejsze i ciemniejsze strony. Nikt nie jest doskonały.
P.S. Keynesista to nie ekonomista. To kretyn.

- zakładasz firmę, to że próbujesz skorzystac z ulg podatkowych zdaje sie oczywiste, ale czy korzystasz z bezwzrotnych pożyczek na rozkręcenie interesu?


żadna pożyczka nie jest bezzwrotna. Jeśli coś jest bezzwrotne, to znaczy, że ktoś komuś to coś odbiera siłą - i wręcza komuś innemu.

- wspierasz prywatyzację, jak ci się podoba prywatyzacja WORDów, obecnie najbardziej sprywatyzowanej i spatologizowanej instytucji w RP?


w Objektywistycznym Imperium Polskim nie ma publicznej własności, w tym dróg i ulic. I nawet chodników!
Prowadzenie samochodu nie wymaga posiadania żadnego nic nie znaczącego papierka. Oczywiście żaden właściciel prywatnej drogi nie wpuszcza na nią nieubezpieczonych.

- PKP i Poczta Polska także zostają w 100% sprywatyzowane, ale ci pierwsi zamykają nierentowne połączenia, a ci drudzy nierentowne oddziały (np na wsiach), tymsamym odcinając od możliwości względnie taniej korespondencji, skazując klientów na tylko usługi kurierskie, czy nadal będziesz uważał że to jest ok, jeśli będziesz mieszkał na jakimś zadupiu, lub jeśli będziesz chciał odwiedzic babcię na drugim końcu kraju?


w Objektywistycznym Imperium Polskim nikt nie ma prawa siłą zmuszać jednej osoby, żeby płaciła innej osobie bo tamta chce sobie wysłać pocztówkę ze środka Puszczy Białowieskiej.

- nie możesz znaleźc pracy, szukasz pracy na własną renkę czy rejestrujesz się w UP, pozwalasz aby pracownicy socjalni szukali pracy dla ciebie, pobierasz zasiłek i korzystasz z "darmowych" kursów doszkalających (w danym zawodzie, lub np. dodatkowej kategorii prawa jazdy)?


w Objektywistycznym Imperium Polskim powyższe zdanie jest niezrozumiałe dla większej części mieszkańców.

- czy opowiadasz się za radykalnym cięciem akcyzy na alkohol, tak aby pól litra wódki kosztowało 5 zł ?


w Objektywistycznym Imperium Polskim wódka leci z kranu

- jeśli wspierasz wolnośc słowa i pluralizm polityczny, to tylko po to, aby po objęciu władzy przez UPR zdelegalizowac wszystkie inne partie?


w Objektywistycznym Imperium Polskim Stalowa Konstytucja zakazuje inicjować agresję przeciwko Wolności osób i ich Własności Prywatnej. Dlatego wszelkie nieliberalne partie rozwiązały się, gdyż nie znalazły dla siebie miejsca w nowej rzeczywistości. W Parlamencie zasiadają tylko dwie partie - na prawicy UPR, na lewicy Libertarianie.

- co z majatkami kościelnymi, czy jako najpierw dane przez państwo, później przez nie zabrane, a obecnie oddane (po stokroc) powinny zostac z powrotem odebrane?


Naruszenie Własności Prywatnej kończy się boleśnie.

- czy rewolucyjne reformy gospodarcze chcesz wprowadzic z myślą o sobie czy o ogóle obywateli?


I am not primarily an advocate of capitalism, but of egoism; and I am not primarily an advocate of egoism, but of reason. If one recognizes the supremacy of reason and applies it consistently, all the rest follows.

- czy wiesz że sądy prywatne w średnowieczu dotyczyły tylko członków gilidii (współtowarzyszeń) i mogły sądzic tylko i wyłącznie członków gildii, a same posiedzenia nie miały charakteru odpłatnego? (nie były odzielnymi insytucjami nastawionymi na zysk) - pisałem o tym wcześniej w tym temacie, ale post widac przepadł


mamy XXI w.

- jeśli uważasz szkolnictwo prywatne za lepsze, czemu nadal w Polsce uczelnie państwowe są [b]dażone[/b] większym prestiżem i nawet wybierając tryb niestacjonarny lepiej jest studiowac na uczelni państwowej?


w Objektywistycznym Imperium Polskim brak bezpłatnego publicznego szkolnictwa zdecydowanie wpłynął na wyeliminowanie plagi dysortografii wśród małomiasteczkowych troglodytów.

- jesli wszystko powinno zostc sprywatyzowane to jak sobie w wielkim skrócie wyobrazasz sprywatyzowanie dróg, bulwarów, parków, fontann, placów zabaw, chodników etc? w kapitalistycnym świecie wolnego rynku tego typu obiekty w ujęciu ogółu społeczeństwa nie mają racji bytu - są przecież dobrem wspólnym, publicznym, kto i na jakich zasadach miałby na to i za to płacic?


w Objektywistycznym Imperium Polskim, podobnie jak w XIX-wiecznych Stanach Zjednoczonych, wszelkie obiekty rekreacyjno-wypoczynkowe budowane są przez prywatne instytucje, ponieważ ludzie lubią z nich korzystać i rynek koordynuje powstawanie takowych obiektów zgodnie ze zgłaszanym popytem.

- co dalej następuje: co z boiskami sporotowymi budowanymi obecnie w setkach gmin w całej polsce, z których mogą korzystac wszyscy obywatele, a są finansowane z podatków?


w Objektywistycznym Imperium Polskim wyeliminowany został szczególny wągier z czasów sowieckich - kult sportu.
Wszelkie obiekty sportowe finansowane są przez zainteresowanych tym użytkowników i prywatne instytucje.

- co z instytucjami takimi jak konserwator zabytków, lub z planowaniem zagospodorwania przestrzennego?


w Objektywistycznym Imperium Polskim Prawo Własności Prywatnej jest przestrzegane ze śmiertelną powagą i starannością.
W zależności od charakteru własności, prywatny właściciel lub zarząd decydują o zagospodarowaniu. Sądy surowo karzą inicjatorów agresji.

- ile planujesz miec dzieci (jesli nadal, pomimo ukonczonych 25 lat, nie masz żadnych)?


w Objektywistycznym Imperium Polskim brak przymusowych ubezpieczeń społecznych znacznie zwiększył dzietność przeciętnej rodziny.

- skoro pełna wolnośc obyatelska to co z małżeństwami pedałów?


error 404
w Objektywistycznym Imperium Polskim małżeństwa są umowami cywilno-prawnymi, lub pozostają wyłącznie w gestii nielicznych związków wyznaniowych.

czwartek, 25 lutego 2010

KONCEPCJE ORGANIZACJI RESORTÓW SIŁOWYCH W PAŃSTWIE-MINIMUM

Poniższy tekst napisałem kiedyś na forum sympatyków Korwin-Mikkego.


KONCEPCJE ORGANIZACJI RESORTÓW SIŁOWYCH W PAŃSTWIE-MINIMUM

Pragnę przybliżyć moją własną, autorską koncepcję - czyli opłacanie policji, sądów i obrony terytorialnej przez bon policyjny. Zakłada ona PRYWATYZACJĘ i DEMONOPOLIZACJĘ policji i sądów, i zastąpienie ich przez prywatne agencje ochrony i arbitrażu, firmy ubezpieczeniowe. Opłacane byłyby właśnie poprzez bon policyjny z podatku pogłównego. Klient-podatnik za stawkę swojego podatku pogłównego dostawałby bon, uprawniający go do wykupienia podstawowej usługi bezpieczeństwa w dowolnie wybranej firmie ubezpieczeniowej czy agencji ochrony. Zmuszałoby to te agencje do walki o klienta i w ramach konkurencji ciągłe zwiększanie jakości usług. Dzięki temu eliminowana byłaby główna bolączka państwowej, monopolistycznej policji i sądów - brak kalkulacji ekonomicznej kosztów, a więc niemożność dostosowania podaży do popytu na usługi bezpieczeństwa. Firmy, nie potrafiące dobrze łapać przestępców, chronić mienia i osób, czy też sądy wydające niesprawiedliwe w opinii społeczeństwa (konsumentów) wyroki - traciłyby klientów i upadały jak firmy na rynku. Podatek nie byłby przymusowy - tutaj argumenty objektywistów są wystarczająco przekonujące. Kto płaci - dostaje bon. Nikogo jednak nie można zmusić do nabywania go.
Osobiście uważam moją koncepcję za najlepszą jeśli chodzi o państwo-minimum, do którego przecież dąży nasze ukochane UPR. :)
Byłby to też dobry wstęp do pełnego anarchokapitalizmu, ale już nie chcę się na ten temat rozwodzić.

Co do ustalania stawki podatku pogłównego, to właśnie tylko w mojej koncepcji byłoby to możliwe na zasadach ekonomicznych - ponieważ rynkowa konkurencja agencji policyjnych sprawiałaby, iż pojawiłyby się konkretne ceny rynkowe tych usług. Jeśli mamy państwową policję i sądy - to nie ma CENY rynkowej, jaką płaci konsument za bezpieczeństwo - policja jest finansowana całkowicie arbitralnie, politycznie, bez rachunku ekonomicznego - więc z roku na rok działa coraz gorzej i gorzej, w dodatku jako monopolista, nie jest zagrożona przez konkurencję.
Do ustalania tej stawki musiałby być powołany sejm, i myślę, że wystarczyłby na poziomie województwa sejmik, bez centralnego sejmu. Tam radni by deliberowali nad wysokością tegoż podatku na opłacenie średniego poziomu cen usług policyjnych, i tyle. Mało to libertariańsko-austriackie, ale cóż zrobić :> Tak to się odbywało przez wieki wieków, amen.

Co do finansowania armii, to musiałby to robić organ ogólnokrajowy, więc sensowna jest w tej materii tylko monarchia lub wojskowa dyktatura-federacja województw.
W mojej koncepcji, lajtowej, robiliby to marszałkowie sejmików województw (najlepiej w ogóle ich nazwać od razu wojewodami: Harjanaz!) na regularnym zjeździe w stolicy. Tam ustalaliby budżet armii z części pogłównego podatku z każdego z województw. Najlepiej, gdyby podatek na armię po prostu płaciły agencje policyjne. Armia zresztą byłaby ostatecznym arbitrem siłowym w przypadku jakichś konfliktów między agencjami. Harjanaz na zjeździe wybieraliby również Głównego Naczelnika Armii - HARJATUGONA!!!